Moje uznanie wobec sztukaterii zaczęło się na zajęciach z cyklu "detal ma znaczenie". Gdy przeglądałam pary zdjęć zawsze wygrywało wnętrze ozdobione sztukaterią, choć dopiero po czasie odkrywałam, że to za sprawą tak prozaicznych elementów wykończeniowych, jak listy przypodłogowe czy gzymsy przyścienne. Od tego czasu poświęcam sztukaterii więcej miejsca, bo okazuje się, że wspaniale wieńczy dzieło i stawia kropkę nad i. Przebywając w pomieszczeniu ozdobionym sztukaterią zawsze odnoszę wrażenie, że wnętrze jest wykończone od podłogi aż po sam sufit.






